
Jacek Marcisz i jego narzeczona już planują, jak urządzić apartament, wygrany w naszym konkursie „Mieszkanie za czytanie”.
Dla Jacka Marcisza ze Ścięgni koto Zagnańska 18 marca do końca życia będzie szczęśliwą datą. W tym roku, tego dnia obronił tytuł inżyniera i... wygrał apartament w naszym konkursie „Mieszkanie za czytanie”. Razem z narzeczoną Małgorzatą Świetlik odebrali już do niego klucze.
Do dziś nie mogą uwierzyć, że apartament o powierzchni 62 metrów kwadratowych z 17-metrowym tarasem w osiedlu Panorama u stóp Karczówki w Kielcach, mają dzięki 12 kuponom konkursowym kursowym, wyciętym z „Echa Dnia”, które czytają codziennie.
- Do wzięcia udziału w konkursie namówiła mnie Małgosia. Sama też w nim grała. Ja przygotowałem dwa zestawy kuponów, jeszcze jesienią przyniosłem je do redakcji. Potem o konkursie zapomniałem, bo miałem na głowie obronę pracy inżynierskiej. Dziennikarze, którzy powiedzieli mi o wygranej, znaleźli mnie na uczelni, tuż przed wejściem na komisję egzaminacyjną. To był niesamowity dzień - wspomina Jacek Marcisz.
URZĄDZĄ SIĘ RAZEM
Obydwoje pracują, wspólną przyszłość planowali zbierając razem na... mieszkanie. Teraz pieniądze będą jak znalazł na urządzenie się. Dwie sypialnie, obszerny salon z aneksem kuchennym i 17-metrowy taras wspólnie oglądali pierwszy raz w dniu przekazania kluczy.
- Gratuluję i naprawdę cieszę się, że mieszkanie wygrali młodzi ludzie, którym ono naprawdę ułatwi start w życiu - mówił Daniel Sztobryn, prezes zarządu spółki Condite Development, która była fundatorem głównej nagrody w drugiej edycji naszego konkursu „Mieszkanie za czytanie”.
A z tego, że do takich zwycięzców „Echo Dnia” ma „dobrą rękę", cieszył się też redaktor naczelny gazety Stanisław Wróbel. - W pierwszej edycji konkursu mieszkanie też wygrał młody chłopak, akurat kończący studia. Razem z dziewczyną już się urządzają na swoim - przypomniał.
Zarówno Jackowi Marciszowi, jak i jego narzeczonej Małgorzacie Świetlik najbardziej z mieszkania spodobał się olbrzymi taras. Dlatego właśnie tam odebrali klucze. Później wspólnie oglądali i planowali.
JEST POLE DO POPISU
Trzypokojowy apartament zachwycił Jacka i Małgosię. Wiedzą, że teraz czeka ich sporo pracy.
- Na pewno łazienka będzie z kabiną prysznicową, w beżowo czerwonych kafelkach. To już ustaliliśmy. Co do reszty, trzeba się dopiero zastanowić. Najprawdopodobniej płytki na podłodze będą też w przedpokoju i części aneksu kuchennego, tak żeby tworzyła się przestrzenna całość. W pokojach panele, ale jakie kolory nie mam jeszcze pojęcia - planuje Małgorzata.
Jacek ma praktyczniejsze podejście, jak na inżyniera przystało. - Na pewno trzeba zacząć od położenia gładzi, potem poszukać pasujących drzwi, zastanowić się, jaką kuchenkę wybrać. Same kolory nie są takie ważne. Jak pomalowana ściana nie będzie nam się podobać, to się ją po prostu przemaluje - śmieje się.
DOM ZE STOŁEM
Są pewni, że duży salon oddzieli od kuchennej części duży, wygodny stół. Jedna z sypialni będzie jasnoniebieska, bo to ulubiony kolor Małgosi. Na tarasie na pewno sporo kwiatów.
- W kuchni marzy mi się ciemna zabudowa, bo dobrze komponowałaby się z ciemnymi meblami w salonie i jakimś wypoczynkiem. Jak urządzić całe pomieszczenie, żeby nie było za poważne, musimy się dopiero zastanowić. Pewnie będzie czas na racjonalne myślenie, jak już trochę ochłoniemy - mówi Małgorzata.
Oprócz urządzania mieszkania wspólnie będą mieli na głowie też przygotowania do ślubu. Obydwoje wiedzą, że ich związek to poważna sprawa, ale najpierw chcieli mieć własne mieszkanie. Teraz mogą spokojnie zacząć w nim zakładać prawdziwy dom.
Anna NIEDZIELSKA
niedzielska@echodnia.eu